Dziennik Gazeta Prawana logo

Na Węgrzech znów może dojść do zamieszek

12 października 2007, 13:38
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
To będzie kolejna gorąca noc w Budapeszcie. 30 tys. demonstrantów otoczyło parlament. Niedługo, po meczu, dołączą do nich kibice, a wśród nich wielu zwykłych bandytów. Czekają już na nich kordony zaprawionej w ulicznych bojach policji. W ostatnich dniach pały mundurowych wysłały do szpitali ponad 250 demonstrantów.

To największa dotychczas demonstracja w Budapeszcie! Tłumy wściekłych Węgrów gromadzą się przed parlamentem. Wywijają flagami, krzyczą, że znienawidzony premier Ferenc Gyurcsany jest psychopatycznym kłamcą i musi odejść. Na razie jest jeszcze spokojnie, ale wszyscy czekają na to, co stanie się po meczu. Setki kiboli mogą znów bić się z policją przez całą noc.

Do tej pory Budapeszt kilka razy oglądał już krwawe, uliczne jatki. Płonące samochody, chmury gazu łzawiącego, opancerzeni policjanci tłukący pałami po głowach walczących z nimi ludzi. A wszystko to z powodu kłamstw premiera, który obiecał Węgrom gruszki na wierzbie, tylko po to by dorwać sie do władzy. Jeśli Gyurcsany nie odejdzie, Węgrzy będą protestować do skutku. Będą też coraz bardziej agresywni.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj