Setki flag, zespoły muzyczne, przemówienia polityków a wszystko w atmosferze festynu. Tak Węgrzy, trochę na wesoło, domagają się w Budapeszcie ustąpienia premiera Ferenca Gyurcsanya.
To fałszywe wotum zaufania - grzmią z trybuny politycy. A chodzi o piątkowe głosowanie w parlamencie, w którym Gyurcsany dostał większość głosów poparcia. Tyle, że dzięki głosom dwóch partii koalicji rządowej: socjalistów i liberałów. I to się demonstrantom nie podoba.
Premier uzyskał 207 głosów w liczącym 386 posłów parlamencie. Pogratulował mu tego nawet przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso. Telefonował w sobotę do szefa węgierskiego rządu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|