Gruzini wierzyli, że wstąpienie do NATO pomoże im rozwiązać problemy z Moskwą, i że wreszcie skończą się rosyjskie prowokacje. Zachód nie chce się jednak mieszać w ten konflikt. Gruzja może więc dołączyć do tego paktu wojskowego, ale jeśli... pogodzi się z Rosją.
"Zdaję sobie sprawę z napięć między Gruzją a Rosją. To są jednak sprawy dwóch państw, w które NATO się nie miesza" - tym oświadczeniem generał Raymond Henault, dowódca sił NATO, rozwiał nadzieje Gruzinów. Powiedział jasno, że dopóki ich kraj nie załagodzi sporu z Rosją, to nie ma szans, by znaleźć się pod parasolem ochronnym tego paktu wojskowego.
A właśnie dlatego Gruzja chciała być w NATO. Bała się, że zostanie sama przeciw silnemu rosyjskiemu niedźwiedziowi. Dlatego prezydent Michaił Saakaszwili błagał Zachód o pomoc. Jak widać jednak nikt nie chce pomóc w rozwiązaniu konfliktu i Zachód daje Rosji wolną rękę. A Putin na pewno skorzysta z tego prezentu...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|