Air Force One, samolot prezydenta USA, stracił powietrze w sześciu kołach i lądując w wietnamskim mieście Ho Chi Minha, solidnie grzmotnął o ziemię. Nikomu nic się nie stało, ale George Bush w dalszą podróż po Azji ruszy innym samolotem. Cóż, gumę łapią nawet prezydenci.
Zawiniły hamulce. Układ hydrauliczny zablokował się, a opony bardzo rozgrzały. Wtedy włączył się system bezpieczeństwa, który spuścił powietrze z opon, by te
nie eksplodowały. Tak więc boeing 747-200B, którym podróżuje głowa amerykańskiego państwa, wylądował na kompletnie sflaczałych oponach.
O wiele bardziej niebezpieczne jest jednak dopuścić do eksplozji opony. Jej fragmenty, ciśnięte z dużą mocą, mogłyby przedziurawić kadłub, a nawet zbiorniki paliwa na skrzydłach. Tak w lipcu 2000 roku rozbił się concorde, najszybszy na świecie samolot pasażerski.
O wiele bardziej niebezpieczne jest jednak dopuścić do eksplozji opony. Jej fragmenty, ciśnięte z dużą mocą, mogłyby przedziurawić kadłub, a nawet zbiorniki paliwa na skrzydłach. Tak w lipcu 2000 roku rozbił się concorde, najszybszy na świecie samolot pasażerski.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl