Wizyta premiera Ukrainy Wiktora Janukowycza w USA, pierwsza od czasu pomarańczowej rewolucji, to najtrudniejszy wyjazd zagraniczny w jego dotychczasowej karierze - pisze DZIENNIK.
Waszyngton doskonale pamięta, że to ten sam człowiek, który dwa lata temu próbował sfałszować wyniki wyborów prezydenckich w swoim kraju. Z kolei Janukowycz jest
święcie przekonany, że to amerykański spisek pozbawił go jesienią 2004 r. prezydentury, a CIA wsparła rewoltę na ulicach Kijowa.
"Mam zamiar potwierdzić, że stosunki ze Stanami Zjednoczonymi są dla Ukrainy strategiczne. Chcę pokazać Amerykanom, jaki jestem naprawdę. Chcę udowodnić, że nie jestem ani namiestnikiem Kremla w Kijowie, ani wrogiem reform" - powiedział Janukowycz przed rozpoczęciem oficjalnych spotkań. Mimo to szef ukraińskiego rządu nie spotka się z Bushem. Przyjmą go jedynie wiceprezydent Dick Cheney i szefowa amerykańskiej dyplomacji Condoleezza Rice.
"Janukowycz zrobi wszystko, by zapewnić Amerykanów, że jest nowoczesnym politykiem i prawdziwym demokratą. Chce w ten sposób pokazać, że jest teraz najważniejszy na Ukrainie i to właśnie na niego powinien postawić Waszyngton" - mówi w rozmowie z DZIENNIKIEM Wadym Karasiow, dyrektor Centrum Strategii Globalnych w Kijowie.
"Mam zamiar potwierdzić, że stosunki ze Stanami Zjednoczonymi są dla Ukrainy strategiczne. Chcę pokazać Amerykanom, jaki jestem naprawdę. Chcę udowodnić, że nie jestem ani namiestnikiem Kremla w Kijowie, ani wrogiem reform" - powiedział Janukowycz przed rozpoczęciem oficjalnych spotkań. Mimo to szef ukraińskiego rządu nie spotka się z Bushem. Przyjmą go jedynie wiceprezydent Dick Cheney i szefowa amerykańskiej dyplomacji Condoleezza Rice.
"Janukowycz zrobi wszystko, by zapewnić Amerykanów, że jest nowoczesnym politykiem i prawdziwym demokratą. Chce w ten sposób pokazać, że jest teraz najważniejszy na Ukrainie i to właśnie na niego powinien postawić Waszyngton" - mówi w rozmowie z DZIENNIKIEM Wadym Karasiow, dyrektor Centrum Strategii Globalnych w Kijowie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|