Dziesiątki bojowników chcą zaatakować siedzibę Fatahu, bo tam, w celi tkwi jeden z ich ludzi, aresztowany kilka dni temu. A że negocjacje nic nie dały, więc Hamas postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i odbić mężczyznę.
To kolejne starcie między tymi dwiema organizacjami. Bo od kilku dni codziennie dochodzi między nimi do walk. Dziś rano ludzie z Fatahu i Hamasu strzelali do siebie w szpitalu. Obie strony ignorują wezwania przywódcy Autonomii Mahmuda Abbasa o zawieszenie broni. Bo Abbas boi się, że w Palestynie wybuchnie wojna domowa, która na zawsze pogrzebie szanse na niepodległość.
Wszystko zaczęło się po wyborach, gdy do władzy doszedł Hamas. Przywódcy tej organizacji zaczęli walczyć z Abbasem, wywodzącym się z Fatahu. Przykład z góry wzięli więc szeregowi członkowie organizacji i doszło do walk na ulicach.
Jest to na rękę Izraelowi. Bo dopóki Hamas walczy z Fatahem, nie skupia się na zamachach terrorystycznych.