Terrorysta "numer 1" Osama bin Laden jeszcze nie został zapuszkowany, ale za to... zabutelkowany. I to dosłownie. Pewien peruwiański producent alkoholu wypuścił na rynek "Szampan bin Ladena". Ale władze szybko podniosły raban i ostrzegły przed piciem kontrowersyjnego trunku.
Przebicie się na jakimkolwiek rynku to dla peruwiańskich winiarni nie lada orzech do zgryzienia. I pewnie dlatego mała winiarenka z miasteczka Chiclayo wpadła na wybuchowy pomysł. Postanowili przed świętami i Nowym Rokiem, za - zaledwie - równowartość dolara za butelkę (ok. 3 zł), sprzedawać "Bin Laden Champagne". Ale władzom miasteczka pomysł się bardzo nie spodobał.
Włodarze najpierw skonfiskowali winiarzom to, co jeszcze w ich piwniczkach z kontrowersyjnej serii zostało i wylali do ścieków. Po czym oświadczyli wszem i wobec, że ci, którzy szampana już kupili, niech za wszelką cenę powstrzymają się od jego picia, bo może to się dla nich źle skończyć. Dlaczego? Bo jakakolwiek znajomość z bin Ladenem jeszcze nikomu na dobre nie zrobiła.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|