Tłum ludzi cisnących się do wyjść. Ogromny ścisk. W końcu wybucha panika. Nikt nie patrzy na innych, ludzie tratują się nawzajem. Tak wyglądało zakończenie koncertu rockowego w Indonezji. Dziesięć osób zginęło, w tym aż dziewięcioro nastolatków.
Koncert grupy Ungu odbywał się w mieście Pekalongan na wyspie Jawa. Przyszły tysiące widzów. I wszyscy dobrze się bawili. Nic nie zapowiadało tragedii na koniec imprezy. Późnym wieczorem, kiedy koncert się zakończył, okazało się, że organizatorzy przygotowali zbyt mało wyjść.
Widzowie zaczęli się coraz bardziej tłoczyć. Aż wybuchła panika. Ludzie tratowali się nawzajem. Jest dziesięć ofiar śmiertelnych i kilkudziesięciu rannych. Prawie wszyscy zabici to nastolatki.
Nie pierwszy raz w Indonezji dochodzi do zadeptywania się widzów podczas imprezy masowej. W ostatnich latach było przynajmniej kilka takich tragedii.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl