To ma być straszak na irańskiego prezydenta Mahmuda Ahmedineżada. Stany Zjednoczone wysyłają do Zatoki Perskiej drugi lotniskowiec. Jeśli Ahmadineżad nadal będzie próbował zbudować bombę atomową, Amerykanie nie zawahają się użyć siły.
Oficjele z Pentagonu chcą dać prezydentowi Iranu do zrozumienia, że USA nie pozwolą mu mieć broni masowego rażenia. A że samoloty z lotniskowca USS Eisenhower, który już jest w Zatoce Perskiej, latają głównie nad Irakiem, to chcą na pomoc posłać drugą grupę bojową. Czyli dodatkowo kilka krążowników, okrętów podwodnych i transportowców pełnych marines.
Prezydent George W. Bush podkreśla, że najlepszym rozwiązaniem problemu Iranu jest dyplomacja, a nie bombardowania. Ale - jak mówił genialny pruski strateg Karl von Clausewitz - "wojna to kontynuacja dyplomacji, tylko innymi środkami". Dwa lotniskowce powinny zmusić Ahmedineżada, by ten jeszcze raz przemyślał swe plany zbudowania bomby atomowej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl