Prawidłowo pracował tylko mózg. Reszta organów powoli się wyłączała. Temperatura ciała spadła do 10 stopni Celsjusza, serce biło bardzo wolno. Dlatego jego organizm nie potrzebował dużo energii. Gdy ratownicy odnaleźli Mitsutakę Uikoshiego, myśleli, że nie ma już dla niego nadziei. Ale on żył. I po krótkim pobycie w szpitalu doszedł do siebie.
A japońscy naukowcy mają teraz o czym myśleć. Jeśli uda się wyjaśnić, jak wprowadzić człowieka w taki stan, to można by to wykorzystać w medycynie. Wystarczyłoby pacjenta schłodzić i spowolnić pracę jego narządów wewnętrznych, a lekarze mieliby więcej czasu na uratowanie mu życia.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
