Podróż z VIP-em na pokładzie nie uchroniła pasażerów lotu British Airways nr 209 od kłopotów z lądowaniem. Z Londynu do Miami samolot niósł m.in. premiera Wielkiej Brytanii Tony'ego Blaira. Zaniósł dalej niż powinien, bo wylądował już za pasem.
Tuż po północy polskiego czasu brytyjski jumbo jet z kilkuset pasażerami na pokładzie miał lądować na lotnisku w Miami. Ale nie wszystko poszło po myśli
pasażerów i pilotów. Bo kapitan maszyny "przestrzelił" pas startowy. "Faktycznie, poleciał trochę za daleko i trzeba było go ściągać z powrotem na pas i pod
bramkę odprawy pasażerów" - mówił Marc Henderson, rzecznik portu lotniczego w Miami.
Podróżujący z rodziną brytyjski premier był jednym z 343 pasażerów na pokładzie boeinga 747-400. Państwo Blair są w Miami na wakacjach. Ani im, ani pozostałym pasażerom nic się nie stało.
Podróżujący z rodziną brytyjski premier był jednym z 343 pasażerów na pokładzie boeinga 747-400. Państwo Blair są w Miami na wakacjach. Ani im, ani pozostałym pasażerom nic się nie stało.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|