Po zbyt upojnym sylwestrze 45-letni mieszkaniec kalifornijskiego Edmonton porwał... karetkę pogotowia, którą przyjechali do niego lekarze. W narkotycznym szale uciekał nią przez miasto. Podróż ambulansem zakończył w zaspie śnieżnej.
Lekarzy wezwano do człowieka, który przedawkował narkotyki na sylwestrowym przyjęciu. Gdy przyjechali na miejsce, mężczyzna nagle zerwał się z ziemi i wskoczył do stojącej z włączonym silnikiem karetki, zatrzasnął drzwi i odjechał.
Skradziony pojazd ścigało ponad 12 różnych pojazdów, w tym helikopter i oddział z psami gończymi. Jadąc ponad 100 km/godz., oszołomiony narkotykami mężczyzna uniknął stłuczki, bo słysząc syrenę i widząc migające światła, wszyscy ustępowali mu z drogi.
Udało mu się opuścić miasto, lecz na zaśnieżonej drodze wpadł w poślizg i wylądował w zaspie. Uciekał dalej pieszo, wytropiły go jednak policyjne psy. Początek 2007 roku i kilka najbliższych lat spędzi w areszcie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl