Ekipy ratownicze przeszukiwać będą teraz ocean oblewający od zachodu wyspę Celebes. To tutaj, na godzinę przed planowanym lądowaniem w Manado z pokładu samolotu nadano sygnał alarmowy.
Boeing 737 miał na pokładzie 96 pasażerów i sześciu członków załogi. Leciał z Dżakarty. Ekipy ratunkowe szukają go od poniedziałku. Spekulowano, że mógł runąć do morza. Jeszcze nie wiadomo, co spowodowało katastrofę.
Wcześniej indonezyjska armia obwieściła, że znaleziono wrak zaginionego samolotu. Mówiono też, że z katastrofy ocalało 12 osób. Wszystko okazało się nieprawdą. "Bardzo przepraszamy za pomyłkę" - powiedział jeden z oficerów. Nie wiadomo, jak do niej doszło do pomyłki. Podobno o miejscu katastrofy poinformował pilot wojskowego samolotu. Ekipa, która wyruszyła w to miejsce nic nie znalazła.
Adam Air, linia, do której należał samolot, jest jedną z najpopularniejszych lokalnych tanich linii lotniczych. Marek Białogłowy, specjalista ds. bezpieczeństwa komputerowego mieszkający
na stałe w Indonezji, w lutym zeszłego roku opisał koszmar, jakim była podróż tymi liniami. Sugerował nawet, że do końca roku któryś z ich samolotów musi się rozbić...
Według Białogłowego, samoloty, z których korzysta ta linia, mają średnio po 18 lat, przy czym kilka powyżej 20 lat. Rocznie między indonezyjskimi wyspami przewożą ok. 11 milionów
pasażerów.