Dziennik Gazeta Prawana logo

Chilijczycy ratują samotnego żeglarza

12 października 2007, 14:58
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Amerykański żeglarz miał wielkie marzenia - chciał samotnie opłynąć glob. Ale na przeszkodzie stanął sztorm, który straszliwe zdemolował mu jacht 900 km od wybrzeża Ameryki Południowej. Na pomoc rozbitkowi ruszyli Chilijczycy.

Ken Barnes z Kalifornii miał nadzieję trafić do księgi rekordów jako pierwszy człowiek z zachodniej półkuli, który sam opłynął świat. W morze wypłynął z Kalifornii i przemierzał swoim jachtem Pacyfik.

Kiedy tydzień temu dotarł w pobliże południowego cypla Ameryki Południowej, w region zwany cmentarzyskiem, dopadł go straszliwy sztorm. Kilkunastometrowe fale i silny wiatr pokiereszowały jego łódź - złamały maszt, zniszczyły silnik. Jacht tylko dryfował. Do tego żeglarz stracił zapasy wody i jedzenia.

Moc tracił też jego telefon satelitarny. Ale Barnes zdążył jeszcze wezwać pomoc. Sygnał SOS odebrała chilijska marynarka. Od tego czasu trwa akcja ratunkowa.

Łódź znalazł samolot chilijskiej marynarki wojennej 900 km od wybrzeży tego kraju. Na pomoc został wezwany także trawler rybacki. Ten odholuje żeglarza do wybrzeży Chile. Tam mężczyzna przejdzie w szpitalu rutynowe badania, a potem szczęśliwy wróci do domu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj