Na zdjęciach były dokładnie zaznaczone namioty, w których śpią żołnierze, składy broni, czy posterunki. Wszystko jak na dłoni. I o wiele dokładniej, niż gdyby talibowie obserwowali bazy przez lornetki. A potem terroryści ostrzeliwują posterunki z moździerzy i wyrzutni rakiet. Dzięki zdjęciom wiedzą, gdzie celować.
Wojsko nie ma jak powstrzymać firm, które udostępniają mapy. Bo przecież żołnierze co chwila przenoszą posterunki. I trzeba by zakazać publikowania zdjęć z całego Afganistanu. Angielscy żołnierze grożą jednak firmom, że jeśli zostaną ranni przez zdjęcia, które wykorzystują terroryści, to wytoczą im procesy i zażądają wysokich odszkodowań.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
