Dziennik Gazeta Prawana logo

Prostytucja na koszt państwa tylko w Australii

12 października 2007, 15:12
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
Władze lokalne Sydney na opłacenie usług prostytutek wydały już 25 tys. dolarów australijskich. W ciągu trzech lat prywatni detektywi dostawali od miasta pieniądze, żeby "odwiedzać" prostytutki i zdobywać dowody na nielegalnie prowadzony biznes.
"Musimy wynajmować prywatnych detektywów, żeby odbywali z prostytutkami stosunki seksualne i przynosili raporty, wystarczająco wiarygodne do wygrania sprawy sądowej" - wyjaśnia burmistrz gminy Ku-ring-gai, Nick Ebbeck.

Detektywi dostarczają szczegółowych opisów zawieranych transakcji, a niekiedy udaje im się także nakręcić filmy obrazujące cały proceder...
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj