Władze lokalne Sydney na opłacenie usług prostytutek wydały już 25 tys. dolarów australijskich. W ciągu trzech lat prywatni detektywi dostawali od miasta pieniądze, żeby "odwiedzać" prostytutki i zdobywać dowody na nielegalnie prowadzony biznes.
"Musimy wynajmować prywatnych detektywów, żeby odbywali z prostytutkami stosunki seksualne i przynosili raporty, wystarczająco wiarygodne do wygrania sprawy
sądowej" - wyjaśnia burmistrz gminy Ku-ring-gai, Nick Ebbeck.
Detektywi dostarczają szczegółowych opisów zawieranych transakcji, a niekiedy udaje im się także nakręcić filmy obrazujące cały proceder...
Detektywi dostarczają szczegółowych opisów zawieranych transakcji, a niekiedy udaje im się także nakręcić filmy obrazujące cały proceder...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|