Amerykańskie linie AirTran usunęły z pokładu rodzinę z 3-letnią dziewczynką, bo mała płakała, wierciła się i nie chciała zapiąć pasów. Samolot nie mógł z jej powodu wystartować. Rodzice z dzieckiem lecieli z Florydy do domu w Bostonie.
"Nie dano nam możliwości, by ją uspokoić, tylko od razu wyrzucono" - denerwuje się Julie Kulesza, matka dziewczynki. "Dziecko wchodziło pod fotel i biło
pasażerów" - odbija piłeczkę rzecznik operatora lotniczego. I dodaje, że rodzice nie chcieli przypiąć jej do fotela, tylko zażądali, by podróżowała na kolanach u matki.
"To niedozwolone" - oburza się rzecznik.
Julie i Gerry Kulesza przez kwadrans nie potrafili usadzić w fotelu swej córki Elly, a przepisy wyraźnie nakazują, by dzieci powyżej dwóch lat latały zapięte w fotelach. Setka pasażerów z
nadzwyczajnego opóźnienia szczęśliwa nie była, więc załoga zdecydowała się na radykalny krok. I rodzina z płaczącą córką została na ziemi.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl