Grupa kobiet z Izraela protestuje przed Sądem Najwyższym. Domagają się zniesienia przepisu o segregacji płci w autobusach miejskich. Gdy trasa biegnie przez dzielnice ortodoksyjnych żydów, kierowcy każą kobietom siadać z tyłu, z dala od mężczyzn.
Część wyznawców judaizmu nie uznaje publicznego kontaktu między mężczyznami a kobietami. Władze poszły im niedawno na rękę i w finansowanej z budżetu komunikacji miejskiej wprowadziły segregację płci.
Co ciekawe, izraelskim kobietom, które chcą zniesienia przepisu, przewodzi właśnie ortodoksyjna żydówka, amerykańska pisarka Naomi Ragen.
"Nie chcemy, żeby Izrael stał się państwem, w którym traktuje się kobiety jak w Afganistanie za czasów rządów talibów" - mówi Ragen. Niedawno sama padła ofiarą
przepisu. Wywołała sporą kłótnię, gdy postawiła się tradycyjnie ubranemu mężczyźnie, który kazał jej przesiąść się na tył pojazdu. Jej koleżankę z tego samego powodu uderzono w
twarz.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl