Ta decyzja Kacawa utrudni życie jego przeciwnikom. Bo skoro prezydent jest na urlopie, nie może ustąpić, a skoro ma immunitet, to jego sprawą nie może zająć się sąd. Odwołać go ze stanowiska może co prawda cały parlament, ale to wymaga czasu.
A sprawa ciągnie się już od kwietnia 2006 roku, gdy na policję zgłosiła się była pracownica prezydenckiego biura. Kobieta twierdzi, że prezydent zmuszał ją do uprawiania seksu pod
groźbą zwolnienia z pracy. Prokuratorzy przesłuchali dziesięć kobiet i na podstawie zeznań kilku z nich sformułowali zarzuty.
Wczoraj prokurator generalny Izraela Meni Mazuz ogłosił, że zdecydował się "rekomendować postawienie prezydentowi" zarzutów popełnienia przestępstw na tle seksualnym, w tym
dopuszczenia się gwałtu. Z formalnym oskarżeniem prokuratura czeka jeszcze na ostatnie przesłuchanie prezydenta.
61-letni Kacaw zaprzecza oskarżeniom i twierdzi, że padł ofiarą spisku.