"Urzędnicy Kremla mszczą się na nas, bo sprzeciwiamy się decyzjom władzy" - tłumaczy szef petersburskiego "Jabłoka", Maksym Reznik. Lokalna komisja
wyborcza odrzuciła zgłoszenie partii do udziału w wyborach, twierdząc, że ponad 10 proc. głosów poparcia dla "Jabłoka" było nieważnych. Opozycyjni radni Petersburga
sprzeciwiali się prokremlowskiej burmistrz miasta, Walentynie Matwijenko, która wspierała pomysł budowy w centrum barokowego miasta mierzącego 300 metrów wieżowca Gazpromu.
Analitycy twierdzą, że mające się odbyć 11 marca wybory lokalne będą próbą generalną przed grudniowymi wyborami parlamentarnymi. Obecna władza w Rosji planuje z kolei maksymalnie umocnić
w nich swoją pozycję przed zmianą na stanowisku prezydenta w marcu 2008 roku. "To wyraźny sygnał dla opozycji - zobaczcie co stanie się, gdy będziecie chcieli brać udział w wyborach
grudniowych" - tłumaczy Anatolij Makarkin, ekspert Centrum Politycznych Technologii.