Komisja specjalna izraelskiego parlamentu ds. odwołania Mosze Kacawa zaczęła pracę. Prokuratura zarzuca mu, że zgwałcił jedną z urzędniczek.
Procedurę odwołania Kacawa wszczęto na wniosek 30 deputowanych. Zdaniem obserwatorów może go poprzeć kilkunastu kolejnych. Według ostatnich badań Izraelczycy nie chcą, żeby Mosze Kacaw
był prezydentem. 65 proc. ludzi mu nie ufa.
Prezydent nie chce odejść. Mówi, że poda się do dymisji tylko wtedy, gdy oskarży go prokuratura. W zeszłym tygodniu Kacaw zgodził się pójść na 3-miesięczy urlop. Cały czas chroni go
immunitet, a to oznacza, że nie może stanąć przed sądem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl