Dziennik Gazeta Prawana logo

Ekolodzy zatrują Antarktykę?

12 października 2007, 15:44
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Przez ekologów setki ton ropy mogą trafić do nieskażonych wód Antarktyki. Bo szaleńcy, chroniąc wieloryby, staranowali statek harpunników. A z rozbitego kadłuba zaczęła wyciekać ropa.

Mało tego, ekolodzy mogli także zamordować jednego z japońskich marynarzy. Bo po staranowaniu na statku "Nisshin Maru" wybuchł pożar. Eksplozja wyrzuciła jednego z członków załogi do lodowatych wód. I, choć dalej szuka go marynarka australijska i nowozelandzka, to nikt nie ma złudzeń: mężczyzna nie żyje.

Na pomoc japońskiej jednostce płyną okręty wojenne z Australii. Wszyscy chcą uratować statek, zanim setki ton ropy czy innych chemikaliów trafią do lodów Antarktyki. Bo skażenie będzie trudne do usunięcia.

Władze Nowej Zelandii i Australii są wściekłe na ekologów, którzy przez swą bezmyślność mogą doprowadzić do poważnego skażenia. Już zapowiedziały, że oskarżą każdą bandę, która będzie próbowała taranować wielorybników.

Wszystko przez szaleńców z Greenpeace i Sea Shephard. Uznali, że taranując japoński statek, zmuszą kapitana do skończenia z polowaniem na wieloryby. Okazało się jednak, że zwierząt nie uratowali, a mogą jeszcze doprowadzić do ogromnego skażenia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj