"Jest nie do zatrzymania i nie ugnie się przed nikim. Powinien raczej dostać imię Barbara, po mojej matce, a nie po ojcu" - żartował prezydent USA George Bush, gdy jego ojciec rozbijał butelkę szampana o kadłub okrętu. Lotniskowiec klasy Nimitz, najpotężniejszy taki okręt na świecie, ma wejść do służby za rok. Trzeba przecież dokończyć budowę systemów elektronicznych i wyszkolić pilotów.
To drugi okręt, który nosi imię po, jeszcze żyjącym, byłym prezydencie USA. Pierwszy był USS Ronald Reagan. Bo do tej pory Amerykanie zwykle nazywali okręty imionami swych zmarłych przywódców czy admirałów. Tradycję zmienił dopiero obecny prezydent. A Demokraci żartują, że to jedyne, co Bush mógł zrobić, by ktoś pamiętał jego ojca.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
