Włoski i niemiecki ambasador zostali ranni w zamachu na Sri Lance. Terroryści ostrzelali śmigłowiec, którym lecieli dyplomaci.
Podchodzącą do lądowania maszynę ostrzelali członkowie Tygrysów Tamilskich, organizacji od lat walczącej o wyzwolenie Sri Lanki. Oprócz ambasadorów ranni zostali policjanci i załoga helikoptera.
Straty mogłby być znacznie większe, bo w dwóch śmigłowcach, które miały lądować chwilę potem, byli dyplomaci Kanady, Francji, Japonii i Wielkiej Brytanii. Na szczęście maszyny zdążyły uciec. Grupa leciała na spotkanie w sprawie rozwoju Sri Lanki.
Wojna domowa, która trwa na Sri Lance od 20 lat, pochłonęła już 65 tysięcy ofiar.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|