Marynarze są już wolni, ale do domów wrócą jutro. Irańska telewizja pokazała, jak prezydent Ahmadineżad sam ich żegna. Życzył im "szczęścia" i żartował. Żołnierze byli ubrani w cywilne stroje. Mają być przekazani brytyjskiej ambasadzie jutro.
Według ekspertów Ahamdineżad postanowił wykorzystać rozwiązanie kryzysu propagandowo. Chce dowieść, że jest jednym z ważniejszych graczy w regionie. I pokazać, że Zachód nie jest tak silny, jak się wydaje.
"Po tej konferencji prasowej żołnierze mogą iść na lotnisko i wracać do domu. Jeszcze dzisiaj" - powiedział wcześniej zdumionym dziennikarzom Ahmedineżad. Zrobił to dość niespodziewanie, bo najpierw odznaczył dowódców patrolu, który aresztował piętnastu Brytyjczyków. Potem długo wymieniał krzywdy, jakie - według niego - świat wyrządził Iranowi.
Nagle jednak zmienił ton. Oświadczył, że gdy tylko zakończy swą konferencję prasową, żołnierze wyjdą na wolność. Poprosił władze w Londynie, by nie prześladowały marynarzy za to, że przyznali się publicznie, że wpłynęli na irańskie wody terytorialne. Krytykował też premiera Tony'ego Blaira za to, że w Królewskiej Marynarce Wojennej służą kobiety. "To przecież matki. Dlaczego Royal Navy pozwala kobietom i matkom patrolować morze?" - pytał Ahmadineżad.
Żołnierze odlecą jutro z lotniska w Teheranie. Polecą najpierw do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, a stamtąd do Wielkiej Brytanii.
Marynarze znaleźli się w irańskiej niewoli 23 marca. Wypłynęli z fregaty HMS Cornwall, by sprawdzić, czy jeden ze statków nie przewozi kontrabandy. Nagle pojawiły się irańskie ścigacze, które aresztowały żołnierzy. Ci, uzbrojeni tylko w karabiny i pistolety, widząc działka i karabiny maszynowe okrętów wroga nie stawiali oporu.
Teheran oskarżał Wielką Brytanię, że marynarze sprawdzali statek na irańskich wodach terytorialnych. Ahmedineżad chciał nawet postawić żołnierzy piechoty morskiej przed sądem. Londyn bronił się zaś, że statek był sprawdzany na wodach irackich. Spór się zaogniał. Część analityków twierdziła nawet, że Londyn dogada się z Amerykanami i to oni odbiją porwanych żołnierzy.