Dziennik Gazeta Prawana logo

Premier Ukrainy: Niech świat pomoże nam się dogadać

13 października 2007, 14:03
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Apelujemy o międzynarodową mediację - premier Wiktor Janukowycz chce pomocy kanclerza Austrii Alfreda Gusenbauera w rozwiązaniu konfliktu politycznego na Ukrainie. Gotowość do udziału w negocjacjach zgłosił już prezydent Lech Kaczyński. A tymczasem na ulicach Kijowa wrze.

Choć do tej pory spór o rozwiązanie parlamentu nie był na Ukrainie zbyt gorący, sytuacja zaostrza się z godziny na godzinę. Rano prezydent Wiktor Juszczenko ponownie twardo zapewnił, że nie anuluje dekretu o rozwiązaniu parlamentu i wyznaczeniu na 27 maja przedterminowych wyborów.

"Nie uczynię ani jednego kroku, aby odwołać ten dekret" - oświadczył Juszczenko, otwierając posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony. Dodał, że urzędnicy, którzy nie wykonają jego dekretu, muszą się liczyć z odpowiedzialnością karną.

Na posiedzenie przybyli także: premier Wiktor Janukowycz i przewodniczący rozwiązanej przez Juszczenkę Rady Najwyższej - Ołeksandr Moroz. Obaj politycy, jak i pozostali deputowani prorosyjskiej koalicji Partii Regionów Ukrainy nie uznają dekretu prezydenta, zarzucając mu niekonstytucyjność. "Nie boimy się wyborów, ale chcemy poruszać się wyłącznie w ramach prawa" - podkreślił Janukowycz i zapowiedział, że on i jego partia przyjmą do wiadomości rozwiązanie parlamentu tylko, jeśli za zgodne z prawem uzna je Sąd Konstytucyjny.

Prezydent twierdzi, że koalicja zmienia wynik ubiegłorocznych wyborów parlamentarnych, bo przekupuje posłów i wzmacnia w ten sposób swoją siłę. A to jest zagrożeniem dla demokracji.

Koalicjanci nie ukrywają zresztą, że chodzi im o zdobycie takiej większości, by zmienić konstytucję i nawet w ogóle znieść urząd prezydenta. Ale Juszczenko tłumaczy, że większość zdobywa się w wyborach, a nie po nich, stosując przekupstwa i oszustwa.

Rozwiązania konfliktu nie widać, dlatego premier Janukowycz poprosił o mediację kanclerza Austrii Alfreda Gusenbauera. "Poprosiłem także znanych europejskich prawników o ekspertyzę na temat sytuacji, która ma miejsce na Ukrainie" - oświadczył ukraiński premier na konferencji prasowej.

"Polska na pewno nigdy nie odmówi" - tak prezydent Lech Kaczyński zareagował na doniesienia z Ukrainy. Przyznał, że jeżeli władze ukraińskie zwrócą się do niego o pomoc, zgodzi się wziąć udział w mediacjach.

Gdy prezydent ogłosił dekret o rozwiązaniu parlamentu, na ulice wyszli jego zwolennicy i przeciwnicy. Ale zdecydowanie więcej było jego przeciwników. Obie grupy zbudowały w Kijowie miasteczka namiotowe, które chroni milicja. Do starć nie doszło, bo unikano dotąd bezpośrednich kontaktów. Ale teraz ponad siedem tysięcy komunistów - zwolenników rządzącej, prorosyjskiej koalicji - idzie w kierunku siedziby komisji wyborczej, gdzie są zwolennicy prezydenta. Budynku broni kilkudziesięciu członków opozycyjnej, proprezydenckiej młodzieżówki. Obie grupy ochraniają silnie uzbrojone oddziały milicji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj