Za ten film można dostać w Tajlandii 15 lat więzienia - głosi klip opublikowany wczoraj na internetowym portalu YouTube. W tle - jak informuje DZIENNIK - pod napisem przewijają się fotomontaże ukazujące króla Tajlandii, Ramę IX, z twarzą małpy. "Król małp" - głosi podpis.
Taki i jemu podobne filmiki nagle zaczęły się pojawiać w sieci, gdy rządząca azjatyckim krajem junta wojskowa zaczęła tępić strony internetowe i motywować to
dbałością o wizerunek króla - ostatniego w świecie władcy, któremu oddaje się boską cześć. Gdy film o "królu małp" pojawił się na YouTube, w Bangkoku natychmiast
ocenzurowano cały serwis. Administrator strony nie chciał bowiem słyszeć o usunięciu filmu.
"Na naszych stronach pojawiały się już materiały jeszcze ostrzej niż tajskiego króla atakujące prezydenta USA George'a Busha "- usłyszał tajlandzki minister komunikacji, kiedy interweniował u internetowego potentata Google Inc., do którego należy serwis z domowymi filmikami.
Sami Tajowie są jednak zadowoleni z wprowadzenia cenzury serwisu YouTube. Król cieszy się bowiem szacunkiem, jakiego europejscy monarchowie mogą mu tylko pozazdrościć. W buddyjskich świątyniach stoją jego posążki, a na targu amuletów pod pałacem królewskim w Bangkoku figurki władcy cieszą się równie wielkim wzięciem jak statuetki Buddy. Rama IX, zasiadający na tronie od 60 lat, najdłużej panujący monarcha na świecie, przetrwał kilkanaście zamachów stanu i wiele prób zaprowadzenia demokracji. To jedyne, co w tym chwiejnym azjatyckim kraju jest stałe.
Cudzoziemcom trudno to zrozumieć. Ofiarą tego niezrozumienia padł niedawno 57-letni Szwajcar, który został skazany na 10 lat więzienia za to, że pomazał sprejem pięć portretów króla i jego małżonki. Na nic zdały się tłumaczenia adwokata, że klient był pijany.
"Na naszych stronach pojawiały się już materiały jeszcze ostrzej niż tajskiego króla atakujące prezydenta USA George'a Busha "- usłyszał tajlandzki minister komunikacji, kiedy interweniował u internetowego potentata Google Inc., do którego należy serwis z domowymi filmikami.
Sami Tajowie są jednak zadowoleni z wprowadzenia cenzury serwisu YouTube. Król cieszy się bowiem szacunkiem, jakiego europejscy monarchowie mogą mu tylko pozazdrościć. W buddyjskich świątyniach stoją jego posążki, a na targu amuletów pod pałacem królewskim w Bangkoku figurki władcy cieszą się równie wielkim wzięciem jak statuetki Buddy. Rama IX, zasiadający na tronie od 60 lat, najdłużej panujący monarcha na świecie, przetrwał kilkanaście zamachów stanu i wiele prób zaprowadzenia demokracji. To jedyne, co w tym chwiejnym azjatyckim kraju jest stałe.
Cudzoziemcom trudno to zrozumieć. Ofiarą tego niezrozumienia padł niedawno 57-letni Szwajcar, który został skazany na 10 lat więzienia za to, że pomazał sprejem pięć portretów króla i jego małżonki. Na nic zdały się tłumaczenia adwokata, że klient był pijany.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|