Spokane, małe miasteczko niedaleko Waszyngtonu, stało się miejscem spotkań najgroźniejszych amerykańskich gangów. To jedyne takie miejsce w USA, gdzie bandyci z konkurencyjnych gangów pokazują się razem i nie strzelają do siebie.
Najgorzej mają mieszkańcy miasta. Bo gangsterzy szaleją na ulicach, handlują w szkołach narkotykami, a jak ktoś się im sprzeciwi, to ginie. Co prawda, specjalne jednostki policji wyłapują bandytów, ale na ich miejsce od razu przychodzą nowi.
O ich sile świadczy graffiti na wielu budynkach, które są pomazane symbolami gangów, a gdy tylko władze je zamalują, to od razu powstają nowe malowidła. Mieszkańcy mają dosyć terroru gangów. Dlatego błagają burmistrza, by wreszcie wziął przykład z Rudolfa Giulianiego, byłego włodarza Nowego Jorku i tego, co zrobił w Stolicy Świata programem "zero tolerancji". Czyli skończył wreszcie z terrorem bandytów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl