Pracownicy firmy przewozowej pokazali, jak fortepian renomowanej firmy, zamiast zagrać na koncercie, wydał z siebie ostatni dźwięk na bruku. Podczas wyładowywania ważącego pół tony instrumentu popełniono błąd i fortepian spadł z lawety.

To nie był pierwszy lepszy fortepian. To zbudowany w Austrii Bosendorfer. Fachowcy porównują go do Rolls-Royce'a wśród fortepianów. "Bosendorfer jest tym dla pianistów, czym Stradivarius dla skrzypków" - twierdzą fachowcy.

Organizatorzy imprezy i miejscowa społeczność dwa lata zbierali na instrument. A nie jest tani, bo kosztował ponad 50 tysięcy dolarów (ok. 150 tysięcy złotych). Prawdopodobnie instrument będzie naprawiony, ale za dwa razy większą kwotę. Koszt ma pokryć firma ubezpieczeniowa.