"Ze skutkiem natychmiastowym nie będziemy już utrzymywać kontaktów ani komunikować się z marszałkiem Sejmu Czarzastym, którego oburzające i nieuzasadnione obelgi pod adresem prezydenta Donalda Trumpa poważnie zaszkodziły naszym doskonałym relacjom z premierem Tuskiem i jego rządem" – napisał w czwartek na X ambasador USA w Polsce Tom Rose. "Nie pozwolimy nikomu szkodzić stosunkom amerykańsko-polskim ani okazywać braku szacunku prezydentowi Donaldowi Trumpowi, który tak wiele uczynił dla Polski i Polaków" – dodał.

Prof. Dudek: Czarzasty zaczął szybować w niebiosach

Politolog i historyk prof. Antoni Dudek z UKSW, poproszony przez PAP o komentarz w tej sprawie, przyznał, że stanowisko ambasadora USA jest bez precedensu. Nie byłoby być może tego, gdyby Włodzimierz Czarzasty ewidentnie nie zaczął szybować w niebiosach, po tym jak został marszałkiem Sejmu i nie postanowił zbyt ekspresyjnie odmówić poparcia dla kandydatury Donalda Trumpa do Pokojowej Nagrody Nobla – powiedział politolog.

Reklama

Prof. Dudek: Amerykanie zdają sobie sprawę, że decyzje podejmuje Tusk, a nie Nawrocki

Reklama

Dudek zwrócił uwagę, że w oświadczeniu ambasadora Toma Rose'a jest mowa o znakomitych stosunkach z rządem Donalda Tuska, natomiast nie ma ani słowa o prezydencie Karolu Nawrockim. To jasno sugeruje próbę Rose’a oddzielenia Czarzastego od reszty obozu rządowego: dobry Tusk, zły Czarzasty – podkreślił Dudek. Jego zdaniem pokazuje to również, że Amerykanie zdają sobie sprawę, iż kluczowe decyzje dotyczące rządzenia podejmuje Tusk, a nie Nawrocki, na przykład te związane z kontraktami zbrojeniowymi.

Prof. Dudek: Amerykanie nie chcą palić mostów z rządem w Warszawie

Mam wrażenie, że Amerykanie nie chcą palić mostów z rządem w Warszawie, ale chcą się odegrać na Czarzastym – skomentował Dudek. Może im też zależeć na tym – dodał – żeby Tusk w imię naprawy relacji polsko-amerykańskich doprowadził do odwołania Czarzastego.

Koresponduje to – zdaniem prof. Dudka – z działaniami prezydenta Karola Nawrockiego, który zwołuje Radę Bezpieczeństwa Narodowego w związku z domniemanymi niewłaściwymi kontaktami marszałka Sejmu. Obozowi prawicy może bowiem zależeć na wywołaniu przy tej okazji kryzysu koalicyjnego i przyspieszeniu w ten sposób wyborów, choć – zdaniem Dudka – raczej nie ma na to szans. Wiele zależy od tego, co zrobi Tusk. Moim zdaniem zachowa się w duchu łagodzącym i nie sądzę, żeby zapłonął świętym oburzeniem – powiedział Dudek.

Prof. Dudek: Deklaracja Rose'a jest bez precedensu

Nie zmienia to faktu, że deklaracja Rose'a jest bez precedensu w stosunkach polsko-amerykańskich i gdybyśmy byli równorzędnym partnerem dla Stanów Zjednoczonych, to logiczną konsekwencją powinno być uznanie ambasadora za personę non grata w Polsce i zażądanie od Amerykanów przysłania nowego – ocenił rozmówca PAP.

Prof. Dudek: Zdziwiłbym się, gdyby premier poszedł na konfrontację z Amerykanami

Zdaniem Dudka Tusk raczej tego nie zrobi i będzie się starał zminimalizować sprawę, żeby wszyscy o niej zapomnieli. Zdziwiłbym się, gdyby premier poszedł na konfrontację z Amerykanami, ale kto wie – zaznaczył Dudek. – Na pewno cała sprawa jakieś konsekwencje będzie musiała mieć, ale nie wiadomo dziś, czy głębokie, czy łagodne – dodał.

Sam Czarzasty, zdaniem politologa, na pewno nie straci na całej sprawie wyborczo, a wręcz może się politycznie zbudować. Pewna osobliwość polskiej sceny politycznej będzie polegać na tym, że dwaj najbardziej antyamerykańscy politycy będą na dwóch biegunach – na jednym Grzegorz Braun, który jest antysemicki, ale i antyamerykański, a na drugim Czarzasty – zwrócił uwagę Dudek.

Marszałek Włodzimierz Czarzasty skomentował w czwartek sprawę w rozmowie z portalem Onet. Ponieważ oświadczenie pana ambasadora zostało wydane w związku z moim stanowiskiem w sprawie braku poparcia dla kandydatury pana prezydenta Trumpa do Pokojowej Nagrody Nobla, podtrzymuję swoje stanowisko w tej sprawie – powiedział.

W poniedziałek marszałek Sejmu zadeklarował, że nie poprze wniosku o przyznanie Pokojowej Nagrody Nobla prezydentowi Trumpowi, bo – jak ocenił – amerykański przywódca na nią nie zasługuje.

Z inicjatywą przyznania pokojowego Nobla Trumpowi wystąpili przewodniczący Izby Reprezentantów Kongresu Stanów Zjednoczonych Mike Johnson oraz przewodniczący Knesetu państwa Izrael Amir Ochanna. Do Sejmu wpłynęła korespondencja dotycząca poparcia przez marszałka Sejmu ich starań.