"Nie można pogodzić wenezuelskiej rewolucji z amerykańskim imperializmem" - oznajmił Chavez. Prezydent uważa, że to Stany Zjednoczone są odpowiedzialne za zorganizowanie w kwietniu 2002 r. zamachu stanu, w wyniku którego odsunięto go na niespełna dwa dni od władzy. Rząd USA zapewnia, że nie ingerował w tamte wydarzenia, choć uznał ówczesnego tymczasowego prezydenta.
"Jeśli dojdzie do ponownego aktu agresji przeciwko nam, nie będzie ani jednej kropli ropy dla Stanów Zjednoczonych" - groził Chavez. Wenezuela jest czwartym największym eksporterem ropy naftowej do
USA.
Prezydent Wenezueli Hugo Chavez idzie w ślady swego przyjaciela, kubańskiego przywódcy Fidela Castro i grozi Stanom Zjednoczonym. Zagroził, że odetnie dostawy ropy naftowej do USA, jeśli kraj ten poprze jakąkolwiek próbę odsunięcia go od władzy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama