Prawa dotyczące tworzenia robotów i konwencje genewskie zakazują automatycznym systemom uzbrojenia strzelać do ludzi, jeśli nie wyda na to zgody operator takiej maszyny. Ale wraz z rozwojem sztucznej inteligencji Amerykanie chcą te prawa lekko nagiąć - tak, by robotów nie trzeba było kontrolować
Maszyny nie będą więc zaprogramowane, by strzelać do ludzi a... do trzymanej przez nich broni. Tak więc bezzałogowe samoloty nie ostrzelają człowieka, a karabin, który przeciwnik trzyma w ręku. A że od serii strzałów zginie także człowiek? To coś w rodzaju "efektu ubocznego". Ale wszystko zgodnie z prawem i wszelkimi konwencjami - przecież maszyny nie celowały w człowieka.
Pomysł przedstawił John Canning, główny inżynier do spraw uzbrojenia marynarki USA. Ale jego idee podchwycili już inni amerykańscy dowódcy. Dla nich to bardzo wygodne rozwiązanie - w przyszłości będą mogli wysłać na front oddział robotów, a maszyny już same zrobią, co trzeba.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|