Po wypełnionej po brzegi sali, w której goszczono dostojnego gościa z Europy rozszedł się szmer. Nic dziwnego. Prezydent wspominając historyczną wizytę królowej w Waszyngtownie z okazji 200-lecia USA zamiast mówić o roku 1976, zaczął od tego, że "w roku 17...". Sala zamarła. Elżbieta II również. Chwilę później wszyscy odetchnęli, bo prezydent Bush podał poprawną datę i oświadczył z uśmiechem: "Spojrzała na mnie jak tylko matka może spojrzeć na dziecko".

Elżbieta II raczej się nie pogniewała. Po pierwsze dlatego, że znana jest z dużego poczucia humoru. Po drugie, Amerykanie ugościli ją naprawdę po królewsku. Na jej cześć odpalono 21 salw armatnich. Był też uroczysty koncert zespołu sił powietrznych oraz parada wojskowa na trawniku przed Białym Domem.

Mało tego. Dziś, na zakończenie sześciodniowej wizyty królowej w Stanach Zjednoczonych, Biały Dom wydaje specjalny raut na cześć monarchini. Będzie to pierwsze za prezydentury Busha przyjęcie, na którym mężczyźni mają wystąpić w smokingach z białymi muszkami, co uważa się za najwyższy stopień elegancji. Normalnie obowiązują muszki czarne.