Dziennik Gazeta Prawana logo

Uczestniczka Big Brothera nie wie o śmierci ojca

13 października 2007, 15:12
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Skandal w australijskiej edycji Big Brothera. Producenci programu nie powiedzieli lokatorce domu Wielkiego Brata, że zmarł jej tato. Dziewczyna żyje w nadziei, że ojciec wciąż walczy z nowotworem.

"Ojciec prosił nas, abyśmy przyrzekli, że nikt nie powie Emmie o jego śmierci" - mówi gazecie "Daily Mail" Matt Cornel, brat uczestniczki. Mimo takiej ostatniej woli umierającego mężczyzny, australijskie media aż huczą od dyskusji, co jest ważniejsze - śmierć bliskiego czy atrakcyjny program telewizyjny?

Emma Cornell, 24-letnia instruktorka fitness, żyje w domu Wielkiego Brata jak gdyby nigdy nic - żartuje ze współlokatorami, czasem się z nimi spiera, bawi się w ogrodzie, opala, chadza do "pokoju zwierzeń". Jak zareagowałaby na wiadomość o śmierci ojca? Mogłaby zrezygnować z dalszego uczestnictwa w reality show. A tego producenci programu nie chcą.

Dziewczyna nie miała kontaktu z ojcem przez sześć lat. Zaczęli ze sobą rozmawiać krótko przed jej wejściem do domu Wielkiego Brata. Wtedy dowiedziała się, że ojciec jest ciężko chory. Mimo to nie zrezygnowała. "Emma wiedziała, że ojciec może umrzeć, gdy ona będzie w programie" - tłumaczy jej brat.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj