Dziennik Gazeta Prawana logo

Wypuścili zakładnika po ośmiu miesiącach

13 października 2007, 15:15
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Hodowca bydła z Sardynii spędził osiem miesięcy w koszmarnych warunkach. Był skuty łańcuchami, spał na gołej ziemi. Tak trzymali go porywacze. Ale teraz jest już wolny. Gdy znaleźli go karabinierzy, był tak wyczerpany, że od razu trafił do szpitala.

Giovanni Battista Pinna został uprowadzony dla okupu. Zniknął we wrześniu zeszłego roku. Porywacze zażądali za niego kilkaset tysięcy euro.

Rozpoczęły się poszukiwania. Karabinierzy przeczesywali całą Sardynię. O uwolnienie mężczyzny apelował nawet papież Benedykt XVI. W całych Włoszech ludzie - wstrząśnięci nieznanym losem hodowcy bydła - organizowali marsze i pikiety na znak solidarności z porwanym. Ale wszystko na nic.

I nagle dziś rano Giovanni Battista Pinna zadzwonił do swojej siostry. Słabym głosem powiedział, że jest w zachodniej części wyspy, niedaleko miejscowości Tristano. Zaraz pojechali po niego karabinierzy. Gdy go znaleźli, miał jeszcze ciężkie łańcuchy na rękach.

Hodowca był zbyt wycieńczony, żeby opowiedzieć, jak odzyskał wolność. Zdołał tylko wykrztusić, że porywacze trzymali go w strasznych warunkach. Nie miał nawet koca, musiał spać na gołej ziemi.

Porwania dla okupu na Sardynii zdarzają się często, bo to wyspa w dużej części opanowana przez gangi.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj