Niepełnosprawny Ben Carpenter przejeżdżał przez ulicę, gdy kierowca ciężarówki ruszył z miejsca. Nie zauważył człowieka na wózku i nawet nie poczuł, że kogoś potrącił. Spokojnie jechał dalej, nie widząc, że do zderzaka samochodu przyczepiony jest mężczyzna razem z wózkiem inwalidzkim. Koszmar Carpentera przerwała dopiero policja. Na szczęście nic mu się nie stało.
"Nie uwierzycie. Ciężarówka pcha faceta na wózku po autostradzie" - takie wezwanie dostała stanowa policja z Michigan. W pościg za jadącą ok. 70 km/h ciężarówką ruszył patrol. Gdy zatrzymali kierowcę, ten nawet nie wiedział dlaczego. Dopiero gdy wyszedł z kabiny, oniemiał. Do zderzaka miał przyczepiony wózek inwalidzki z ledwo żywym ze strachu mężczyzną.
Policjanci od razu odczepili wózek, bali się, że Carpenterowi coś się stało. Ten jednak nie był nawet skaleczony. Musiał, co prawda, trafić na kilka godzin do szpitala, by lekarze sprawdzili, czy rzeczywiście nic mu nie jest, ale jeszcze tego samego dnia wrócił do domu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|