Gazeta pisze, że księża bledli, kiedy widzieli, jak zachowuje się Bush. Siedząc naprzeciwko wyprostowanego w fotelu Benedykta XVI prezydent "odchylał się do tyłu zakładając z dezynwolturą nogę na nogę w bardzo zrelaksowanym stylu, pasującym do niedzielnej pogawędki na teksańskim ranczu". Bush mówił do papieża "sir". A powinien "Your Holiness". Benedykt XVI nie wydawał się jednak urażony nieformalnym stylem prezydenta USA.
Całe spotkanie z papieżem George Bush opisał jako "wzruszające doświadczenie". Prezydent USA podarował Benedyktowi XVI długi kij z wyrytymi na nim przez artystę z Teksasu, byłego bezdomnego, przykazaniami. "Wszystkie dziesięć?" - zapytał papież. "Yes,sir" - odparł George W. Bush.
Bush i Benedykt XVI rozmawiali w cztery oczy przez 31 minut. Na początku spotkania zgodzili się, że szczyt G8 przyniósł dobre efekty. Benedykt XVI chciał dowiedzieć się też, jakie podjęto decyzje "dla ludzkości". Bush oświadczył: "Dla Afryki podjęliśmy mocne inicjatywy na rzecz walki z AIDS, podwoiliśmy sumę pomocy". Zapytany przez papieża o spotkanie z Putinem powiedział: "Odpowiem za kilka minut", dając do zrozumienia, że zrobi to po wyjściu dziennikarzy. W trakcie spotkania w cztery oczy rozmawiano o sytuacji na Bliskim Wschodzie, a także ochronie życia, rodziny i wychowaniu. Później do prezydenta dołączyła jego żona - Laura.
Bush znany jest ze swoich gaf. Całkiem niedawno podczas wizyty brytyjskiej królowej Elżbiety II w USA, Bush powiedział, że monarchini ma... 300 lat.