"Słyszałem tylko, jak powiedział <och>, <ups>, czy coś w tym stylu, i telefon zamilkł". Tak wspomina ostatnią rozmowę ze swoim 18-letnim synem Jerry Cibley z Foxboro, w stanie Massachusetts. Chłopak akurat prowadził samochód. Ale rozmawiając, zagapił się i roztrzaskał na drzewie.
Śmierć Jordana to dla jego ojca straszna tragedia. Tym większa, że nie może pozbyć się poczucia winy. "Ciągle zadaję sobie pytanie, czy mogło być inaczej" - mówi. Akurat zadzwonił do syna. Chłopak odpiął pas, by sięgnąć po telefon. Schylił się akurat w momencie, gdy droga ostro skręcała. Samochód pojechał prosto i uderzył w drzewo. Chłopak zginął na miejscu.
Rodzina Jordana prowadzi teraz kampanię przeciw rozmowom przez telefon w czasie jazdy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|