Robili to już tysiąc razy, ale żaden kolejny nie jest łatwiejszy. Te same pytania, co zawsze, ale mało jasnych odpowiedzi. Świta, a ci żołnierze patrolują uliczki Bakuby od wielu godzin. Ich cel? Bojownicy Al-Kaidy. Tym razem są z nimi iraccy żołnierze. O poranku daje o sobie znać zmęczenie, a pluton do tej pory nic nie znalazł. Ani broni, ani podejrzanych.

"Czasem coś się znajdzie a czasem nie" - mówią niezbyt odkrywczo żołnierze. "To jak gra w kości, raz wygrywasz, raz nie" - dodają. W pewnej chwili słychać serie strzałów. Ich koledzy z innego oddziału dostali się pod ogień nieprzyjaciela. Dostają złe wieści - jeden nie żyje, dwóch jest rannych.

Na miejsce podjeżdżają Strykery, opancerzone wozy piechoty, i dają żołnierzom zasłonę dymną. Nad głowami przelatuje Ah-64 Apacz i w kierunku wroga wystrzeliwuje rakietę Hellfire. Nie wiadomo, czy kogoś trafiła. Pełny koszmar wojny w mieście.