Erich Priebke, były kapitan SS, w 1944 roku zabił w Rzymie 355 Włochów. To miała być kara za akcję włoskich partyzantów. Po wojnie uciekł do Argentyny. Ale wpadł w 1994 roku i rok później trafił do Włoch. Włosi skazali go na dożywocie. W 1999 roku karę zbrodniarzowi złagodzono. Pozwolono mu doczekać śmierci w domu.
Ale okazało się, że sąd postanowił być jeszcze łaskawszy. 93-letni zbrodniarz będzie mógł wychodzić do pracy w kancelarii prawniczej. Mordował, ukrywał się przed prawem, a teraz będzie pracował u swojego adwokata. To właśnie adwokatowi Priebke zawdzięcza kolejne, przychylne decyzje sądu. Mieszka w jego domu, a teraz będzie mógł wychodzić do pracy w jego kancelarii.
Kombatanci są oburzeni. Nie tylko dlatego, że Priebke nigdy nie okazał skruchy ani nie poprosił o przebaczenie. Ale boją się, że Priebkemu nie chodzi o pracę. Wykorzysta to i ucieknie, by dożyć śmierci w jakimś miłym miejscu. Prezes rzymskiej gminy żydowskiej ironizuje, że tak esesman chce zrealizować napis z bramy w Auschwitz: "Praca czyni wolnym".
Zamordował 355 Włochów w czasie II wojny światowej. Ale dla włoskiego sądu to nie powód, by musiał siedzieć w areszcie domowym. 93-letni zbrodniarz z SS dostał właśnie pozwolenie na wychodzenie do pracy. "Praca czyni wolnym" - ironizują kombatanci. Według nich, esesman chce uciec z Włoch.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Powiązane
Reklama
Reklama
Reklama