"Przyszła amerykańska administracja powinna zdecydować, czy podtrzymuje absurdalną, nielegalną i bezowocną politykę wobec Kuby. Jeśli nowe władze amerykańskie w końcu zdecydują się rozmawiać w sposób cywilizowany, będzie to mile widziane" - oświadczył Raul Castro.

Raul po raz pierwszy zastępował swojego brata Fidela, który leży w szpitalu, podczas uroczystości z okazji święta narodowego Kuby. Mówił do stu tysięcy ludzi zgromadzonych w mieście Camaguey, ale słowa te miał usłyszeć Waszyngton.

I usłyszał. Amerykanie błyskawicznie ofertę odrzucili. "Jedyny dialog, jaki jest możliwy to dialog z narodem kubańskim" - oświadczył rzecznik departamentu stanu Sean McCormack. "Gdyby Kubańczycy mogli swobodnie wybierać swych przywódców, wtedy nasza odpowiedź była by pozytywna" - dodał.

Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych odbędą się w listopadzie przyszłego roku. Waszyngton i Hawana nie utrzymują stosunków dyplomatycznych od 1961 roku. Od 45 lat obowiązuje amerykańskie embargo na handel z Kubą.