"Operacja trwała dwie godziny. Ostatnie minuty były straszne" - powiedziała żona 29-letniego mężczyzny.
Lekarze na próżno usiłowali oświetlić salę operacyjną światłami samochodu należącego do kuzyna chorego. Wreszcie wpadli na pomysł, żeby ciało chorego oświetlić światłem, jakie dają ekrany telefonów komórkowych.

To było niespotykane na salach operacyjnych widowisko. Ale skuteczne. Operacja sie powiodła, a lekarze zyskali wdzięczność rodziny chorego. "Zrobimy zbiórkę na agregat prądotwórczy dla szpitala" - obiecał ojciec operowanego.