Dziennik Gazeta Prawana logo

Zamurowali wejście do banku, bo nie pożyczał

27 września 2010, 21:14
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Trzech biznesmenów zamurowało w poniedziałek wejście do banku Barclays w Bournemouth w hrabstwie Dorset, protestując w ten sposób przeciwko niechęci banków do udzielania kredytu małym firmom.

"Banki są wprawdzie otwarte, ale ich sejfy są puste" - powiedział telewizji ITV uczestnik protestu Cameron Hope, który prowadzi firmę deweloperską. Od kredytu w wys. 40 tys. funtów na rozwój nieruchomości, której jest właścicielem, bank zażądał od niego opłaty 7 tys. funtów.

"Rząd mówi nam, że mamy zaciskać pasa, ponieważ banki popadły w tarapaty i rząd musiał je ratować z pieniędzy podatnika. Banki ostrzegają nas, że może być gorzej. I z pewnością będzie gorzej, jeżeli nie będą kredytować biznesu" - dodał.

Protest biznesmenów, nazywających się "Recessionaires" (pol. recesjoniści, w nawiązaniu do recesji z lat 2008-09), zwrócił uwagę przechodniów zachęcających ich do pracy okrzykami.

"Recesjoniści" rozpostarli transparent z napisem: "Obrabowani przez banki, które są naszą własnością" (w nawiązaniu do przejęcia kontroli nad dokapitalizowanymi bankami przez skarb państwa - PAP).

Ściana wysokości blisko 3 metrów, wzbraniająca dostępu do banku, stała przez ok. 2 godziny. Po tym czasie na miejscu stawiło się dwóch policjantów z poleceniem rozbiórki nielegalnej konstrukcji, grożąc aresztowaniem pod zarzutem naruszenia przepisów o zagospodarowaniu przestrzennym.

Pierwotne plany "recesjonistów" przewidywały protest przed oddziałem banku NatWest w innej części Bournemouth, ale z powodu dużej liczby policjantów protest przeniesiono w inne miejsce. Oddział banku Barclays wybrano nie z powodu osobistej urazy, lecz dla uwypuklenia ogólnie nieprzyjaznego podejścia banków do drobnego biznesu.

Dwie duże brytyjskie grupy bankowe RBS (Royal Bank of Scotland) oraz LBG (Lloyds Banking Group) kontrolowane są przez brytyjski skarb państwa. Wcześniej rząd Gordona Browna znacjonalizował bank hipoteczny NatWest i zaaranżował sprzedaż innego banku hipotecznego B&B hiszpańskiemu Santanderowi.

Po kryzysie na globalnym rynku finansowym banki stosują surowsze kryteria oceny ryzyka, których ofiarą padają często drobni biznesmeni. Banki pobierają też wyższe opłaty za swe usługi i potrącają wysokie kary za przeciągnięcie konta pod kreskę.

Protest w Bournemouth zbiegł się w czasie z ogłoszeniem wyników badań Konfederacji Brytyjskiego Przemysłu i firmy konsultingowej PwC, z których wynika, iż brytyjski sektor bankowy rośnie w najszybszym od czerwca 2007 r. tempie.

Ponad 30 proc. banków na brytyjskim rynku zwiększyła wielkość obrotów w ostatnich trzech miesiącach a spadły obroty jedynie 9 proc. Reszta nie odnotowała odczuwalnej zmiany.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj