W tych dniach mija 70. rocznica wydarzeń, które rozegrały się w Czarnym Lesie w okolicach tego miasta. Ofiarami nazistów byli przeważnie nauczyciele.

"Było to nie tylko brutalne uderzenie Niemców w polską inteligencję, uznawaną przez okupantów za wroga numer jeden, za najgroźniejszą warstwę społeczną. Był to element szerszego planu obu okupantów. W Katyniu także realizowany był ten sam, złowrogi plan wobec Polski" - powiedział PAP obecny na uroczystościach sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa (ROPWiM), Andrzej Krzysztof Kunert.

W odsłonięciu krzyża uczestniczyły rodziny ofiar zbrodni w Czarnym Lesie, mieszkający na Ukrainie Polacy oraz przedstawiciele władz polskich i ukraińskich.

"Z przemówień, które wygłaszali przedstawiciele władz miasta i obwodu iwano-frankowskiego płynęło zrozumienie, iż jest to nie tylko tragedia Polaków, lecz nasza wspólna, ludzka sprawa" - podkreślił Kunert w rozmowie telefonicznej z PAP.

Stanisławów był trzecim pod względem wielkości miastem Małopolski w II Rzeczypospolitej, po Lwowie i Krakowie. W 70-tysięcznym mieście funkcjonowało m.in. kilkanaście szkół średnich (w tym jedna z językiem ukraińskim).

Po wybuchu drugiej wojny światowej miasto zajęła Armia Czerwona, a w czerwcu 1941 roku Niemcy.


8 i 9 sierpnia 1941 roku rozpoczęły się w Stanisławowie aresztowania polskiej inteligencji. Gestapo zatrzymało co najmniej 130 nauczycieli, 60 oficerów, prawników, lekarzy oraz urzędników. Pierwsza egzekucja miała miejsce 14 sierpnia 1941 roku w Czarnym Lesie.

Egzekucje trwały do 1943 roku. Tylko w 1941 roku zamordowano ponad 800 Polaków. Wymordowano lub wywieziono do obozu zagłady w Bełżcu też Żydów ze Stanisławowa i jego okolic.

Do zbiorowych mogił - były to wówczas podmokłe zapadliny - dotarli w 1989 roku dawni mieszkańcy Stanisławowa, którzy po wojnie zostali w Polsce. Odnowienie mogił oraz ich ogrodzenie nastąpiło w 1991 r.