Jedno z państw świata oficjalnie przyznało się, że wysłało do Libii setki żołnierzy sił specjalnych. Nie tylko szkolili partyzantów, ale brali też udział w walkach z siłami dyktatora. Wojskowych nie wysłało jednak żadne państwo, należące do NATO.
"Byliśmy wśród bojowników opozycji. W każdym regionie Libii były setki Katarczyków" - wyjaśnia generał Hamad Bin Ali Al Attiyah, szef sztabu Kataru - informuje TVN24.pl. Słowa generała potwierdziły już władze Libii. "- Katar nadzorował planowanie działań Libijczyków, ponieważ to byli cywile bez żadnego doświadczenia wojskowego" - dodał szef sztabu.
Nie skończyło się jednak tylko na treningu i ułatwieniu kontaktów z NATO. Komandosi z Kataru opracowali plan zdobycia Trypolisu i wzięli czynny udział w walkach. Generał Al Attiyah zapowiada, że żołnierze zostaną w Libii. Będą pomagać stworzyć nowe siły zbrojne kraju. Przypilnują też zniszczenia broni masowego rażenia, należącej do Kadafiego.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło TVN24
Powiązane