W nocy z 6 na 7 grudnia na koncie Dmitrija Miedwiediewa na Twitterze pojawił się retweet, czyli kopia wpisu innego użytkownika. Sęk w tym, że Konstantin Rykow, deputowany do Domu z ramienia rządzącej partii Jedna Rosja, ostro i używając wulgarnych słów uderzył w przeciwników ugrupowania Dmitrija Miedwiediewa i Władimira Putina.

Wpis, który był widoczny w sieci zaledwie kilka minut, brzmiał: "Dziś stało się jasne, że jeśli człowiek użyje wyrażenia <partia żuli i złodziei>, to jest tępym baranem je...m w usta". Jednak autorem sformułowania o "partii żuli i złodziei" jest ktoś inny, a mianowicie Aleksiej Nawalny, bloger znany z walki z korupcją i krytyki partii Jedna Rosja.

Sprawa stała się na tyle głośna, że Kreml zdecydował się oficjalnie skomentować wydarzenie. "W czasie planowej zmiany hasła pracownik, odpowiedzialny za techniczną obsługę konta Dmitrija Miedwiediewa, dopuścił się niedopuszczalnej ingerencji w konto @MedvedevRussia" - czytamy w komunikacie. Na koniec pada deklaracja: "Winni zostaną ukarani".

  Moskwa jest wstrząsana zamieszkami przeciwników Dmitrija Miedwiediewa i Władimira Putina, którzy zarzucają władzy fałszerstwa wyborcze i nie chcą się pogodzić z wynikami wyborów do parlamentu.