Reklama

Na żądanie posłów przedstawił on stanowisko Bułgarii w sprawie debaty dotyczącej ratowania euro. Posłowie wszystkich klubów opozycyjnych domagali się wystąpienia w tej sprawie premiera Bojko Borysowa, lecz ich propozycję odrzucono i po ostrej dyskusji postanowiono wysłuchać szefa dyplomacji.

"Bułgaria nie jest stroną umowy o europejskim mechanizmie stabilności. Nie podejmowała ona zobowiązań o dobrowolnym wkładzie finansowym w ten mechanizm. Bułgaria nie ma obowiązku i nie zamierza przekazywać MFW dodatkowych środków finansowych" - powiedział Mładenow, dodając, że kraj "nie dopuści do dostosowania podatków do poziomu ogólnoeuropejskiego".

"To nie Bułgaria spowodowała kryzys eurostrefy, nie będzie również krajem, który ją z tego wyciągnie" - stwierdził. Mładenow podkreślił, że rząd nie podejmie decyzji o zaangażowaniu finansowym Bułgarii bez uzgodnienia z parlamentem i bez jego zgody na podpisanie zaproponowanego przez Brukselę porozumienia dotyczącego stabilizacji strefy euro.

Przypomniał, że Bułgaria, tak jak Czechy i Szwecja, oświadczyła, że nie może podjąć takich decyzji bez zgody parlamentu.