Sąd uznał, że oskarżone z premedytacją ukryły swoje twarze pod różnokolorowymi maskami. Poza tym, o występie w cerkwi Chrystusa Zbawiciela uprzedziły blogerów. Precyzyjne zaplanowanie akcji pozwoliło doprowadzić ją do końca - uznał sąd. Przy czym przypomnieć należy, że wystąpienie zespołu trwało w sumie około 40 sekund.

Ogłoszenie wymiaru kary sala przywitała okrzykami "Wstyd". Same skazane zareagowały śmiechem. Sąd wyjaśnił, że na poczet kary kobietom zaliczony zostanie pobyt w areszcie, a to oznacza, że do odsiedzenia zostaje im około półtora roku. Przypomnijmy, że prokurator domagał się dla członkiń Pussy Riot kar w wysokości trzech lat pozbawienia wolności.

Jeszcze przed wydaniem orzeczenia przez sąd adwokaci członkiń zespołu zapowiadali, że odwołają się od każdego wyroku skazującego. 

Ogłoszenie wyroku było transmitowane na żywo przez wiele rosyjskich mediów. Przed budynkiem sądu od wczoraj gromadzili się zwolennicy i przeciwnicy grupy. W czasie ogłaszania orzeczenia przez sąd zatrzymanych zostało wiele osób, w tym znany opozycjonista i mistrz szachowy Garri Kasparow.

21 lutego pięć artystek z Pussy Riot weszło do soboru Chrystusa Zbawiciela, naciągnęło na głowy kolorowe kominiarki, rozstawiło przed ołtarzem aparaturę nagłaśniającą i wykonało utwór "Bogurodzico, przegoń Putina", który nazwały "Modlitwą punkową". W ich zamyśle był to protest przeciwko powrotowi Putina na Kreml i poparciu, jakiego w kampanii wyborczej udzielił mu zwierzchnik rosyjskiej Cerkwi prawosławnej Cyryl.

Ochroniarze wyprowadzili performerki ze świątyni i puścili wolno. Skandal wybuchł dopiero wtedy, gdy członkinie Pussy Riot umieściły w internecie film ze swojego występu. Wśród prawosławnych, w tym hierarchów, podniosły się głosy oburzenia. Dziewczęta oskarżono o sprofanowanie świątyni, obrazę uczuć religijnych i szerzenie nienawiści.

Według prokuratury akcja Pussy Riot była jawnie prowokacyjna i miała na celu wzniecanie nienawiści religijnej oraz obrazę uczuć wierzących. Oskarżone twierdzą zaś, że celem ich występu była krytyka organów władzy, w tym i Cerkwi, a nie obrażanie uczuć wiernych.

Ukarania członkiń grupy osobiście zażądał patriarcha Cyryl, w ocenie którego zbezcześciły one świątynię. Pozostające na wolności członkinie zespołu zarzucają hierarchom obłudę, gdyż - jak podkreślają - pomieszczenia w soborze można wynająć na prywatne uroczystości, a w jego podziemiach czynne są punkty usługowe, w tym myjnia samochodowa.