Dziennik Gazeta Prawana logo

Polskim lemingom bliżej do rosyjskich, niż francuskich odpowiedników

19 października 2012, 06:34
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Młoda dziewczyna pijąca kawę
Młoda dziewczyna pijąca kawę/Shutterstock
Polski leming jest biedniejszy od odpowiednika w Niemczech i we Francji. Obyczajowo i pod względem zamożności bardziej przypomina Rosjanina.

Leming – dla krytyków to bezrefleksyjna osoba z wyższym wykształceniem z dużego miasta o poglądach liberalnych, dla zwolenników przedstawiciel pracowitej klasy średniej, przeciwnik radykalnych zmian w gospodarce i polityce.

"DGP" przeanalizowało dane określające status materialny i społeczny osób, które są odpowiednikiem polskiego leminga w Europie. Nie jest w żaden sposób wyjątkowy. Jego niemieckim odpowiednikiem jest pokolenie VW golfa (golf jest symbolem mieszczańskiego statusu ich rodziców), w Wielkiej Brytanii to mondeo man, we Francji bobo – co jest syntezą słów "boheme" i "bourgeois". W Rosji to ofisnyj płankton (plankton biurowy) lub banderlodzy, czyli złośliwe małpy z "Księgi dżungli" zajmujące się jej anarchizowaniem. Wszystkich łączy jedno: mogą kojarzyć się negatywnie, choć to oni są istotnymi płatnikami podatków i wyznacznikami obowiązujących mód.

Z punktu widzenia polskiego leminga najbardziej istotny jest odpowiednik rosyjski. Ofisnyj płankton zarabia nieznacznie mniej i żyje podobnie. W podobne miejsca jeździ na wczasy, choć nie tak powszechnie jak w Polsce stać go na samochód. Jak wynika z danych Centrum Lewady, osoby z tej grupy społecznej zarabiają średnio ponad 30 tys. rubli miesięcznie (ok. 3 tys. zł, polski leming zarabia około 4,3 tys. zł). Socjologowie z Ośrodka Badania Opinii Publicznej Centrum Lewada przekonują, że jedynie 24 proc. banderlogów stać na zakup samochodu od ręki. Podobnie jak w przypadku Polski jest to Toyota, tyle że Camry, a nie Auris.

Leming niemiecki jest znacznie bogatszy. Ale i on ewoluował. Dziś nie jest gadżeciarzem i modnisiem jak golfiarz z lat 80. i 90. Mimo że bezrobocie w tej grupie niemal nie istnieje, pamięta recesję za rządów Schroedera. Żyje oszczędnie. W większości nie ma mieszkania własnościowego i nie zaciąga na nie kredytu. Zarabia od 14 tys. do nawet 70 tys. zł miesięcznie, ale konsumuje z umiarem.

Z kolei francuski leming jest lewakiem. W ostatnich wyborach głosował na Francois Hollande’a, licząc na zachowanie opiekuńczego status quo. 57 proc. osób z tej grupy jest właścicielami mieszkań lub domów. Aż 85 proc. z nich uważa, że spłata kredytu lub płacony czynsz pochłania zbyt dużą część ich dochodów, wynika z danych Narodowej Unii Właścicieli Nieruchomości. Dochód bobo to w przeliczeniu 11 tys zł. A kupując samochód, jest patriotą. Stawia na Renault.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj