Dziennik Gazeta Prawana logo

Bruksela każe zwalniać urzędników. A sama zatrudnia wciąż nowych

28 marca 2013, 06:27
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Bruksela każe zwalniać urzędników. A sama zatrudnia wciąż nowych
Shutterstock
Kraje Wspólnoty muszą oszczędzić na administracji, bo takie zalecenia płyną z Brukseli. Instytucje unijne tymczasem nie zamierzają ograniczać zatrudnienia we własnych, i tak rozbudowanych strukturach.

Największym pracodawcą europejskich urzędników jest Komisja Europejska. W 27 dyrekcjach generalnych, czyli unijnych ministerstwach, pracuje 32,6 tys. urzędników. W kluczowych obszarach: konkurencyjności, spraw gospodarczych i rynku wewnętrznego, zatrudnienie w KE wzrosło odpowiednio o 6,78 proc., 27,3 proc. i 13,5 proc., jeśli porówna się pierwszy kryzysowy rok 2008 z obecnym.

Największy skok w skali całej Komisji nastąpił w 2009 r. (w stosunku do 2008 r.). Liczba urzędników wzrosła wówczas aż o 41 proc. Idzie to oczywiście w parze z pęcznieniem kosztów unijnej administracji z roku na rok. W 2008 r. wydano na nią 6,4 mld euro. Na bieżący rok w budżecie zaplanowane jest już 8,4 mld euro. Ponad połowa z tej sumy zostanie przeznaczona na pensje. Nie obniżano ich od początku kryzysu.

Przy negocjacjach nad nowym budżetem na lata 2013–2020 ogłoszono 5-proc. redukcję w zatrudnieniu, ale w kontekście oszczędności wymuszonych przez unijną machinę w krajach członkowskich obniżki te są symboliczne. Grecja planuje redukcję administracji o 150 tys. etatów, a rząd brytyjski odchudził administrację o 29 tys. pracowników, czyli ok. 6 proc. - - mówi "DGP" Paweł Świdlicki z brytyjskiego think tanku Open Europe.

Open Europe krytykuje UE za zbyt konserwatywne działania w kwestii wydłużania czasu pracy, hojnych uposażeń i przywilejów. Pensja pracownika etatowego Komisji zaczyna się od 31 tys. euro rocznie i może dojść do 220 tys. euro. Uzupełniają ją dodatki, m.in. w wysokości 16 proc. podstawowego uposażenia, jeśli praca wymaga przeprowadzki. Przenosiny uprawniają także do jednej pensji gratis. Do tego dochodzą dodatki na dzieci, ich edukację, a także ubezpieczenie zdrowotne.

Jednak nawet jeśli Komisja zaciśnie pasa, inne instytucje przejedzą te oszczędności. W Parlamencie Europejskim zatrudnienie w ciągu ostatniej dekady wzrosło o ponad połowę, a budżet zwiększył się w latach 2009–2012 o jedną piątą. Około tysiąca pracowników parlamentu zarabia więcej niż europosłowie. A i oni na poziom uposażeń nie powinni narzekać.

Parlament generuje też gigantyczne koszty. Tylko w 2010 r. na tłumaczenia dokumentów przygotowawczych wydano 90 mln euro. A NATO ma 28 członków, ale tylko dwa języki urzędowe. ONZ ze 193 krajami takich języków ma 6. Ze specjalistycznych wyliczeń wynika, że ograniczenie liczby unijnych języków urzędowych do 6 zmniejszyłoby koszty tłumaczeń do 5,4 mln euro rocznie. Rozwiązanie kwestii "strasburskiego cyrku", czyli wędrówki posłów i dokumentów z Brukseli do Strasburga i z powrotem, mogłoby zaoszczędzić kolejne 200 mln euro. Najbardziej zatrważające jest jednak konsekwentne zwiększanie liczby unijnych agencji. W unijnych instytucjach pracuje ok. 56 tys. osób.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj